RSS

Archiwa tagu: II Rzeczpospolita

Pomocnik Kata – Marek Krajewski

7 czerwca 1927 roku. Na Dworcu Głównym w Warszawie białoruski student Borys Kowerda strzela do radzieckiego ambasadora w Polsce, Piotra Wojkowa. Były uczeń rosyjskiego gimnazjum w Wilnie twierdzi, że zabójstwo komunistycznego posła to odwet za zamordowanie cara Mikołaja II.

Skąd w tym wszystkim nieustraszony Edward Popielski? Marek Krajewski ponownie wplata losy swojego bohatera w prawdziwe fakty historyczne.

Wysoko postawione osoby ze środowiska polskiego wywiadu nakazują Popielskiego wcielenie się w rolę korepetytora wileńskiego studenta Kowerdy. Biegłość w językach klasycznych to nie jedyna cecha, która zdecydowała o nominacji Popielskiego. „Łyssy” znany także z nienawiści do zwyrodnialców krzywdzących dzieci ma nakłonić zapalczywego Białorusina do zastrzelenia Wojkowa. Ten ostatni oskarżony jest o czyny lubieżne na córce innego dyplomaty. Co ciekawe, zabójstwo Wojkowa jest wygodne dla drugiej strony. Czerwona Rosja prowadzi skomplikowaną grę wywiadów, w której Popielski okaże się jedynie pionkiem.

Kolejna po „Dziewczynie o czterech palcach” powieść z cyklu Edward Popielski, w której prezentowane są początki kariery lwowskiego policjanta. Intryga wkomponowana w burzliwe lata dwudzieste trzyma w napięciu do ostatnich stron powieści, odkrywając kolejne karty z barwnego życiorysu „Łyssego”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 grudnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Morfina – Szczepan Twardoch

Konstanty Willemann Polak o niemieckich korzeniach czy Niemiec, który został Polakiem z wyboru? On sam nie jest pewien. I nie będzie pewien do końca.

Ślązak, syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki. Matka, kobieta o wybitnie silnym charakterze sama chciała wybrać swoją narodowość i na złość wielu osobom wybrała polskość. „Kostka” wychowała w polskości, ale potomkowi uwiedzionego za młodu niemieckiego arystokraty równie daleko jest do niej jak do niemieckości ojca.

Historia mocno zadrwiła z Konstantego umieszczając go w „zgwałconej Warszawie” roku 1939. Bon-vivant, morfinista, dziwkarz miota się po tej obwieszonej swastykami stolicy nieistniejącego państwa mając koneksje ojca w generalskim mundurze Wermachtu i rangę porucznika Wojska Polskiego, zasłużonego w chwalebnej kampanii wrześniowej. Pieprzyku całej tej szopce dodaje małżeństwo z córką endeka Peszkowskiego. Żona i teść, zapiekli polo-file, rozrywają Wilusia na strzępy – a to uwodząc go legendarnym polskim bohaterstwem a to sprowadzając do mianownika kanalii o niemieckiej duszy faszysty.

Powieść Twardocha można rozwarstwić na trzy poziomy. Pierwszy z nich to codzienność bohatera – skandalizująca i odbrązowiająca życie pod okupacją.

Drugi – starannie przedstawiona historia roku 1939, pełna politycznych niuansów i patriotycznych postaw.

Wreszcie trzeci poziom, najbardziej rozbudowany i zdumiewający. To myśli Willemanna, zresztą nie tylko jego, bo i pełne niezwykłego suflera dopowiadającego częściowo „zza kadru”. To tutaj śliniący się morfinista spotyka byłego żołnierza rojącego o chwalebnych czynach i oportunistę, któremu na wyciągnięcie ręki oferuje się łatwe wybory.

Szczepan Twardoch napisał powieść wybitną, na miarę epickich „Łaskawych” Jonathana Littella. To opowieść o niełatwych czasach, skomplikowanych wyborach i banalności zła.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2020 w literatura 2019

 

Tagi: , ,

Król – Szczepan Twardoch

Nazywali go „Kumem”, nigdy panem Kaplicą czy szefem. Ale kumem nie był, bo poza dobrotliwym uśmiechem i sylwetką podtuczonego subiekta nie miał do zaoferowania nic więcej jak tylko ból i kłopoty.

Jego karzącą ręką był znany na całą Warszawę bokser. Jakub Szapiro, zawodnik Makabi Warszawa. Zabójcze prawe sierpowe i łamiące szczęki podbródkowe na ulicy uzupełniał składaną metalową pałką i nieodłącznym rewolwerem.

Wesołą kompanię Kuma uzupełnia milczący Munja, zwalisty i jakby nie do końca rozgarnięty pan Pantaleon. Jest też pan Radziwiłek, który ma posłuch u Kaplicy i wzbudza przerażenie wszystkich pozostałych.

Rano można ich znaleźć w paszteciarni Sobenskiego, na Lesznie. Wieczorem u Ryfki w jej eleganckim burdelu. Wszyscy wokół wiedzą, że cała dzielnica północna od Alei po zawszone podwórka Muranowa należą do Kuma Kaplicy.

9 lipca 1937 to ostatni dzień życia Nauma Bernsztajna. Dłużnikom Kuma nie będzie przebaczone. Zapłacą, choćby swoim ciałem rozrzuconym po podwarszawskich gliniankach. Mojsze Bernsztajn zapamięta ten dzień do końca swojego życia – Jakow Szapiro stojący w drzwiach i ojciec bez słowa wyciągany za brodę z własnego mieszkania.

„Król” wciąga od pierwszego zdania i trudno się od tej powieści oderwać do ostatniej strony. Klimat przedwojennej Warszawy, nieistniejący już świat Tłomackich i Karcelaka, wartka akcja i krwiste postaci. Do tego świetnie prowadzona intryga i szczypta mistyki pod znakiem dryfującego nad Warszawą kaszlota.  Cymesik!

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie – Mariusz Urbanek

Skończyły się żarty! Zaczynają się schody!

Bezsprzecznie najbardziej znany bon mot przedwojennej Warszawy na stałe wpisał się w język polski. Jego autor wciąż pozostaje symbolem II Rzeczypospolitej, choć z czasem zatarł się w pamięci ogółu to, kim naprawdę był „Wieniawa”.

A zasłużył sobie Bolesław Wieniawa-Długoszowski na własną biografię jak mało kto. Pisana piórem Mariusza Urbanka opowieść o naczelnym polskim szwoleżerze odkrywa zapomniane dziś karty z życia ulubieńca Naczelnika Piłsudskiego. Ot, takie jak kara śmierci w sowieckim więzieniu czy kilkudniowa promocja na Prezydenta II RP w 1939 roku.

Po kursie skierowany został do Inspektoratu II Armii na stanowisko I referenta. Opinię ze szkoły wyniósł znakomitą. Generał Serda pisał: „Wybitny pod każdym względem i bardzo inteligentny, o wysokim wykształceniu ogólnym. Umysł wybitny (…)”. A potem słowa, które Wieniawa chętnie powtarzał: „P o t r a f i  r ó w n i e ż  p r a c o w a ć ”. I dalej: „Wywiera bezsprzeczny wpływ na kolegów. Charakter otwarty, zawsze w równym i dobrym humorze”.

Biografia Wieniawy zaskakująco nie zaczyna się w Legionach u boku Piłsudskiego, ale od studiów i dyplomu lekarza okulisty. Lekarzem nigdy nie został, próbował natomiast swoich sił w sztuce. W Paryżu otarł się o największych swoich czasów a umiłowanie do sztuki i lekkość pióra pozostały w nim na zawsze. Największą heroiną była jednak armia z jej malowaną legendą kawalerii. O ułańskiej fantazji Wieniawy wiadomo powszechnie, mniej natomiast o ciężkich losach, jakie było dane Długoszowskiemu przeżyć w burzliwych latach walki o Niepodległą.

Wszystkie polskie gazety zdążyły już napisać, że Bolesław Wieniawa-Długoszowski został w Moskwie rozstrzelany. W Krakowie odprawiono nawet nabożeństwo żałobne za jego duszę, gdy on po stu dniach spędzonych w więziennych lochach powrócił na wolność.

W biografii Urbanka ciekawostkom historycznym i barwnym opowieściom nie ma końca. Niech więc przemówią cytaty:

Był popularny popularnością największą, jaką można było sobie wtedy wyobrazić. Jechał – głosiła kolejna opowieść – razem z Piłsudskim kabrioletem. – Słuchaj – pytała na ich widok jedna pensjonarka drugiej – nie wiesz przypadkiem, kim jest ten starszy pan, który jeździ stale z Wieniawą?

*

Antoni Słonimski żartował, że tak naprawdę to on sfinansował przewrót majowy, pożyczając w dni walki Wieniawie na taksówkę.

*

W 1928 roku do Polski zjechał król Afganistanu Amanulla Chan. Pułkownik Długoszowski otrzymał zadanie towarzyszenia królewskiej małżonce. W nagrodę za służbę Amunulla nadał mu książęcy tytuł Syna Majowego Poranka i przyznał związane z godnością ordery.

*

Zjawił się na peronie także Adolf Dymsza. Gdy Wieniawa ujrzał aktora, wychylił się z okna i wrzasnął tak, że musieli usłyszeć wszyscy: – Adolfie, nigdy ci tego nie zapomnę. „Był to dowcip szarżujący na powagę dyplomatyczną” – napisał Stanisław Cat-Mackiewicz. Rzecz działa się wkrótce po tym, gdy Hitler dziękował Mussoliniemu za milczącą zgodę na zagarnięcie Austrii słynną depeszą: „Duce, nigdy ci tego nie zapomnę”.

*

[Gdy odjeżdżał do Rzymu], by reprezentować Rzeczpospolitą jako jej ambasador, warszawska ulica pożegnała dowcipem. Żart głosił, że Polska postanowiła nie dopuścić do przerwania papieskiej linii Piusów i wysyła do Rzymu swego najwybitniejszego pijusa na ratunek.

*

Ludzie szanowani są dla swoich zalet i cnót, a lubiani tylko dzięki wadom. Ja podobno w Warszawie bardzo byłem lubiany. Obawiam się jednak, że wy tutaj będziecie mnie szanowali.

*

Tylko w Polsce nie chciano uwierzyć w odmianę. Tygodnik „Wróble na Dachu” na odjezdne opublikował nawet złośliwy rysunek. Wieniawa zwiedza Pompeje, przewodnik tłumaczy: – Ekscelencjo, to całe miasteczko było ongiś zalane. – Niemożliwe! To były czasy…

*

To właśnie Wieniawę posłał Piłsudski do Francuzów z misją najdelikatniejszą, jaką można było sobie wyobrazić – z propozycją wspólnego uderzenia na Niemcy, w których akurat rządy objął Hitler.

*

– Z tym apelem także proszę zwrócić się do Niemców. Nie myśmy widmo wojny wskrzesili nad światem. Kto ma prawo od nas jedynie żądać poświęceń? Nie jesteśmy bogatsi od Niemców, nie mamy więcej od nich do oddawania, abyśmy dawać i poświęcać się dla świętego pokoju mieli tylko my. A zresztą powiem panu szczerze, że jedynym sposobem jeszcze uniknięcia wojny jest nasza nieustępliwość. Ustępstwa nasze właśnie doprowadziły do wojny. Zaręczam panu, że bronimy i będziemy bronić w tym sporze nie tylko nas, ale całej Europy, was Włochów nie wyłączając.

Wciągnięty w wir polskiego piekiełka emigracyjnego, znienawidzony przez Sikorskiego, do tego z przypiętą niewybrednie plakietką pijaka i hulaki Bolesław Wieniawa-Długoszowski poddał się 1 lipca 1942 roku. Miał objąć placówkę dyplomatyczną na Kubie. Dla oficera armii polskiej i przybocznego Naczelnika był to jednak afront zbyt daleko posunięty. Wygodę spędzenia wojny w tropiku Karaibów odrzucił, popełniając samobójstwo. Kto wie jakby potoczyła się historia Polski, gdyby tak doświadczony człowiek mógł mieć na nią wpływ w burzliwych latach czterdziestych.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,