RSS

Archiwa tagu: Eberhard Mock

Golem – Marek Krajewski

Lata dwudzieste. Niemcy zmieniają się po Wielkiej Wojnie. Kwitnie moda na ezoterykę, odradzają się nastroje narodowe, pojawia antysemityzm.

W prowincjonalnym Breslau osiada sekta „tancerzy” ze swoim guru Theodorem Rauchem, który okrzyknął się „tańczącym Janem Chrzcicielem”. Zamieszanie jakie robi na ulicach sekta jest na rękę tajemniczego spisku mieszczan. Uczestniczący w nim Wrocławianie planują wykorzystać Theodora Raucha i jego umiejętności. Tymczasem w mieście dochodzi do kolejnych tajemniczych śmierci. Młode kobiety umierają z melancholii, bez zewnętrznych oznak popełnienia zbrodni. Powtarzające się przypadki są zmorą dla lokalnej policji.

Dochodzeniem zajmuje się nadkomisarz Eberhard Mock. Równocześnie z mozolnym śledztwem, policjant musi stawić czoła własnym demonom.

Kolejnego „Mocka” jak zawsze „wciąga się” w kilka wieczorów, ale autorowi tym razem zabrakło czasu na porządną intrygę. Tytułowy Golem pojawia się niczym królik wyciągnięty z kapelusza w trakcie ciekawie rozwijającej się akcji. Alkoholowe ekscesy bohatera są sugestywne lecz pozbawione dłuższego continuum, a płynąca z nich finałowa rozgrywka mocno rozczarowująca. Zachodzę w głowę jak historia z roku 1920 ma się do znanego z pierwszych tomów podstarzałego komisarza Mocka, znanego wrocławskiego sybaryty. Nie stroniącego przecież od „stopki” dobrze zmrożonej czystej czy potężnego kufla znakomitego niemieckiego piwa.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 stycznia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Moloch – Marek Krajewski

Jest rok 1928, niemieckie miasto Breslau. Eberhard Mock szuka dzieci swojej dawnej kochanki. Śledztwo prowadzi do tajnej sekty okultystycznej i najmożniejszych z mieszczan. Wśród nich jest architekt wizjoner i potężny przedsiębiorca śniący o szklanych wieżowcach nad Odrą.

Śledztwo Mocka z niezadowoleniem obserwowane jest przez najwyższych urzędników w Berlinie. Dawny, ale wciąż potężny urzędnik Jego Cesarskiej Mości zdaje się za wszelką cenę storpedować działania młodego komisarza z Breslau.

Dziesiąty już tom z cyklu „Eberhard Mock” zdecydowanie lepszy niż poprzedzające go „Mock. Pojedynek” i „Golem„. Czyta się błyskawicznie a intryga tym razem nie rozczarowuje – co po nad wyraz płodnej ostatnio twórczości Marka Krajewskiego jest zdecydowanie komplementem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 grudnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Mock. Ludzkie zoo – Marek Krajewski

Eberhard Mock próbuje spoważnieć. Jest 1914 rok. Młody policjant  poważnie  zastanawia  się  nad  ożenkiem  z niezbyt  zamożną  ale urodziwą Marią. Na drodze do stabilizacji staje nie tylko zrzędliwa matka narzeczonej, ale coraz większe problemy natury psychicznej. Ilekroć położy się spać w swoim pokoju w suterenie graniczącej ze starym dworcem, Maria słyszy głosy katowanych dzieci i lament ich matek. Wiedziony zawodową ciekawością Ebi przystępuje do śledztwa na własną rękę. Śledztwa, które zawiedzie go nie tylko do Berlina, ale i do niemieckich kolonii w Afryce.

Siódma w dorobku powieść o wrocławskim komisarzu policji trzyma poziom dobrego kryminału, choć do topowych dzieł Krajewskiego nie należy. Przeniesienie akcji do Afryki wydaje się zabiegiem na siłę nawiązującym do epizodu niemieckiego kolonializmu. Obecność wrocławskiego policjanta w dżungli pachnie tanią sztuczką. Handel ludźmi, genetyczne eksperymenty, podróż przez piekło tropików rodem z conradowskiego „Jądra Ciemności”… za dużo tego wszystkiegp panie Marku.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 marca 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , , ,

Mock. Pojedynek – Marek Krajewski

Jest rok 1905. Syn ubogiego szewca z Wałbrzycha pnie się na wyżyny jakich nie doświadczył dotąd nikt w rodzinie Mocków. Młody Eberhard nie bez problemów studiuje na wydziale filozoficznym tutejszego uniwersytetu. Honorowy z natury, wycofany z racji niskiego pochodzenia  odstaje od reszty studenckiej ciżby, w której prym wiedzie „korporacyjna” bursza.

Burszanci są elitą osobliwego światka uniwersyteckiego. Mają swoje knajpy i swoje zwyczaje, wśród których doczesne miejsce należą „menzury”. Od tejże menzury czyli pojedynku zależy przyjęcie do grona „korporacji”, na pojedynku kończy się też czasami życie delikwenta.

Po tajemniczej, uznanej za samobójczą, śmierci profesora Moritza Adlera atmosfera na wrocławskiej Alma Mater gęstnieje. Zakochany w rosyjskiej studentce Mock trafia w wir wydarzeń, które spowodują, że Ebi przekroczy życiowy Rubikon.

„Mock, Pojedynek” opowiada historię nie jednego, ale kilku pojedynków. Prócz broni białej i pistoletów zostanie użyte novum, z którego Mock wielokrotnie skorzysta w swoim życiu – sławne „imadło”.

Marek Krajewski konsekwentnie uzupełnia życiorys detektywa, tym razem dodając jego początki. Pozycja numer 3 w czymś, co sam autor nazywa cyklem „Młody Mock„.

Tym razem autor sięga naprawdę daleko, przywołując na scenę studenta jeszcze nie obeznanego z kryminalnym światem Breslau, ale już doświadczonego w dziedzinie pań lekkich obyczajów i sprawnie kształcącego się nie tylko w dziedzinie filozofii, łaciny i greki, ale i w sybarytyzmie, z którego zasłynie w „Śmierci w Breslau„.

Trzyma poziom.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 listopada 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , , , , ,

Mock – Marek Krajewski

Mmockock wraca do gry. Marek Krajewski dał się uprosić i wskrzesił swojego najważniejszego bohatera. Zapełnia się kolejna luka w życiorysie komisarza. Na szczęście jest jeszcze sporo takich, z których pisarz może sklecić następne powieści kryminalne. Póki co cieszę się z najnowszej powieści – jest wyborna.

Breslau, 1913 rok. Eberhard Mock jest zaledwie wachmistrzem w obyczajówce. Mozolnie pnie się po drabinie policyjnej kariery, wciąż bliższy powrotowi do szewskiego warsztatu ojca niż orderom za ofiarną służbę. Wplątany w rozgrywki wewnętrzne wrocławskiej prefektury staje się ofiarą obyczajowego skandalu. Jednocześnie miasto przygotowuje się do uroczystej inauguracji Jahrhunderthalle czyli Hali Stulecia i wizyty cesarza Wilhelma. Zanim to nastąpi, na budowie dokonano makabrycznego odkrycia. Cztery ciała nagich gimnazjalistów, nad którymi majestatycznie wisi ciało mężczyzny ubranego w skrzydła. Miasto szybko nadaje mu imię Ikar, a policja rozpoczyna gorączkowe śledztwo. To szansa dla wachmistrza Mocka oddelegowanego do pomocy wydziałowi zabójstw.

„Mock” nie wywarza otwartych drzwi. Struktura kryminału jest znakiem rozpoznawczym autora. Gęsta atmosfera przedwojennego Breslau, z zaułkami pełnymi miazmatów ze spelun i burdeli, szemrane towarzystwo i równie niepewni stróże prawa. Krajewski z każdą powieścią coraz mocniej cieniuje charakter swojego głównego asa. Po moralnych katorgach „Areny Szczurów” tym razem czas na „młode lata”.

Dodatkowy plus dla bibliofila – świetna okładka, przywodząca na myśl retro kryminały zza Wielkiej Wody.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 18 grudnia 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , , , ,

Rzeki Hadesu – Marek Krajewski

rzeki-hadesuKolejna powieść Marka Krajewskiego z cyklu o Edwardzie Popielskim. Po „Głowie Minotaura” i „Eryniach” kolejna, w której autor wciąż wraca do swojego poprzedniego superbohatera. I tym razem u boku lwowskiej legendy policji pojawia się wrocławski detektyw Eberhard Mock. „Rzeki Hadesu” dodają kolejne elementy fascynującej układanki, która powoli zapełnia całą linię życia  zarówno lwowskiego jak i wrocławskiego sybaryty.

1946 rok. Pośród powojennej pożogi miasta, do niedawna niemieckojęzycznego, nie trudno o spotkanie z typami spod ciemnej gwiazdy. Gdy porwana zostaje córka szefa wrocławskiego UB, na nogi postawiony zostaje nie tylko aparat milicji i UB ale także światek przestępczy. Portret pamięciowy porywacza niebezpiecznie przypomina ukrywającego się lwowskiego policjanta i byłego AK-owca Popielskiego. Były komisarz musi cofnąć się o dekadę, aby rozwiązać kryminalną zagadkę.

Lwów 1933. Ktoś porywa córkę jednego z królów podziemia. Dziewczyna odnajduje się żywa, ale pochańbiona. Lwowski watażka nie może ścierpieć takiej zniewagi. Nie cofa się przed uwięzieniem czternastoletniej Rity Popielskiej aby zmusić do współpracy najlepszego śledczego kryminalnego w mieście. Ledwie przywrócony do służby komisarz zmuszony zostaje do działania niezgodnego z prawem. Musi odnaleźć gwałciciela i oddać go w ręce równie zdeprawowanego szubrawcy.

Powieści Krajewskiego ewoluują. Początkowe książki cyklu o Eberhardzie Mocku były gejzerem erudycji autora. Głównie w temacie topologii przedwojennego Wrocławia oraz uwielbienia dla wyszynku i jadła.

Edward Popielski ceni dobre jedzenie, papierosy „Egipskie” w delikatnej bibułce i wódkę od Baczewskiego. Zdaje się jednak być osobą bardziej dystyngowaną niż jego wrocławski kolega. Mock bywał momentami nieokrzesanym gwałtownikiem. Popielski ceni sobie ulotność spacerów po rodzimym Lwowie i rozważania z pogranicza filozofii. Oczywiście bogato okraszane łaciną i greką. Delikatniejsze stają się też książkowe intrygi. Choć nie pozbawione mocnych scen, nie epatują brudem i zbrodnią tak, jak ponure jatki wrocławskich suteren. Oczywiście lektura książek Krajewskiego wciąż przynosi satysfakcję nie popełniając grzechu wtórności.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 2 lutego 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , , ,

Głowa Minotaura – Marek Krajewski

glowa-minotauraTak jak bohaterowie Marvell-a w końcu musieli zaistnieć na kartach jednego komiksu a „Liga Niezwykłych Dżentelmenów” skupia przedziwnych superherosów, tak Krajewski musiał doprowadzić do spotkania Eberharda Mocka z Edwardem Popielskim.

„Głowa Minotaura” to właśnie takie spotkanie – niemiecki komisarz z Breslau, obecnie oficer Abwehry i polski policjant śledczy Edward Popielski ze Lwowa zaistnieli na kartach książki za sprawą zwyrodnialca, który pojawił się w obu miastach. Znowu jest klimatycznie i mrocznie. Oba miasta są plastycznie opisane a jednak inne – Lwów zdecydowanie bardziej zielony i przyjazny, Breslau tonący już w szaleństwie nazizmu. Pojawia się też stojące w połowie drogi miasto Katowice ze swoimi „familiokami” i wszechobecnym pyłem węglowym. Nie o opisy krajoznawcze tu jednak chodzi a o kolejną makabryczną sprawę. Obaj panowie policjanci okazują się bardzo do siebie podobni w zachowaniu, gustach a nawet wykształceniu. Krajewski skupił się tym razem na samych „superbohaterach” intrygę kryminalną odsuwając nieco na bok. To ukłon w stronę wiernego czytelnika, który domagał się więcej Eberharda. Sprawna wolta pokazała kolejny epizod z życia wrocławskiego gentlemana wiążąc jego uniwersum z nowym, nieco poprawionym przez Krajewskiego bohaterem. Popielski jest bardziej skomplikowany. Jego gusta poprzekładane są niecodziennymi przypadłościami a smaku całości dodają perypetie rodzinne, przy których historia Mocka wydaje się banalna.

Na deser dostajemy rozwiązanie zagadki Minotaura – skomasowane do jednego – dwóch rozdziałów, które czyta się z zapartym tchem.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 10 listopada 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , , , ,

Dżuma w Breslau

dzuma Breslau 1923 rok. Eberhard Mock nadal aspiruje na stanowisko w wydziale kryminalnym wrocławskiej policji. Komisarz Muhlhaus prowadzi z nim własną grę, która początkowo wydaje się Mockowi wyłącznie niechęcią starego policjanta do ambitnego młodego człowieka.

Akcja „Dżumy w Breslau” toczy się wokół zabójstwa dwóch prostytutek. Policja kryminalna nie może ich zidentyfikować, do pomocy wyznacza więc „specjalistę” Mocka. Sprawa komplikuje się, gdy na miejscu mordu znaleziony zostaje pasek od spodni – prawdopodobne narzędzie zbrodni. Dzięki stosunkowo nowej metodzie daktyloskopii okazuje się, że są na nim odciski palców jednego z policjantów.

W piątej części „przygód” Eberharda Mocka Marek Krajewski ponownie prowadzi swojego bohatera przez mroczny półświatek przedwojennego Wrocławia. Mało tu splendoru i bywania w niemieckich gasthausach a więcej wizyt w brudnych zaułkach. Wprowadzając do powieści rozdziały – zapiski tajemniczego mordercy pachnącego miętówkami – książka nabiera specyficznego rytmu i dualizmu. Czym dalej, tym fabuła zbacza na boczny tor i nieoczekiwane śledztwo powiązane z mordem nierządnic. Jak zawsze u Krajewskiego, zbrodniom towarzyszą niecodzienne okoliczności i zadziwiające motywy.

Czytelnikom, którzy przywykli do stylu pisarstwa Marka Krajewskiego książka sprawi przyjemność. To już piąta, ostatnia z powieści o Ebim Mocku, kolejny puzel uzupełniający układankę skomplikowanych motywów i zachowania tego bohatera. Jak zawsze jest tu klimat i dbałość o szczegóły. Także malkontenci będą mieć używanie – „aż piąta powieść” w gruncie rzeczy w tym samym rytmie i tematyce może niektórych znużyć.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 października 2013 w literatura 2013

 

Tagi: , , , ,

Widma w mieście Breslau

widma-w-Breslau Breslau, rok 1919. Asystent kryminalny Mock jest pracownikiem wydziału obyczajowego. Z uwagi na niecodzienną zbrodnię z podtekstem seksualnym zostaje wyznaczony do pomocy w znalezieniu poszlak i sprawców. Wszystko komplikuje się gdy na miejscu zbrodni odnajduje się fiszka od zabójcy zaadresowana bezpośrednio do Eberharda Mocka.

„Widma w mieście Breslau” to trzecia książka Marka Krajewskiego ale jednocześnie początek historii wrocławskiego policjanta. Asystent kryminalny to postać niewiele znacząca w światku policji. Mock, weteran I wojny światowej, mieszka ze starym ojcem w rozpadającej się suterenie nad dawnym sklepem. Daleko mu jeszcze do wyrachowanego i eleganckiego dekadenta z kartek „Śmierci w Breslau”.

W roku wydania „Widm” (2005) Krajewski otrzymał nagrodę „Paszport Polityki”. Nie bez przyczyny, bo trzeci kryminał jest progresem w jego sztuce pisarskiej. Postać głównego bohatera ujawnia się w szerszej palecie szarości, ukazując człowieka z aspiracjami ale też gwałtownego i pełnego sprzeczności. Sama akcja nie zapiera tchu ale trzyma poziom i nie pozwala odłożyć książki na bok. Mocne zakończenie to dodatkowy plus na koniec.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 września 2013 w literatura 2013

 

Tagi: , , , ,