RSS

Archiwa tagu: Chiny

Be Water

Lee Jun Fan, Chińczyk urodzony w San Francisco, wychowany w Hong-Kongu, aktor i przede wszystkim mistrz sztuk walki. Ojczyzna ochrzciła go imieniem „Małego Smoka” a świat na zawsze zapamiętał jako Bruce Lee. W Polsce lat osiemdziesiątych plakaty z filmu „Wejście Smoka” stały się produktem pożądania, spychając na drugi plan największych gwiazdorów amerykańskiego kina.

„Be Water” przypomina sylwetkę twórcy Jeet Kune Do, dziś nieco zapomnianą i obrosłą legendami.

Dokument wietnamskiego reżysera Bao Nguyena wyprodukowany przez sportowy kanał ESPN to jednak nie tylko rzetelny życiorys mistrza. Imigrant z Hong Kongu, który w swojej ojczyźnie piął się po drabinie kariery filmowej trafia do Ameryki – krainy nieskończonych możliwości, kraju stworzonego przez emigrantów całego świata. Ameryka lat sześćdziesiątych okazuje się jednak krajem pełnym uprzedzeń i rasizmu.

Bao Nguyen wyciąga wątki rasowe na pierwszy plan swojej opowieści ukazując jak trudne dla aktora o chińskich korzeniach okazało się życie w przepełnionym stereotypami Hollywood. Ogromna determinacja i upór pozwolił Bruce’owi Lee stać się największą legendą kina i synonimem chińskich sztuk walki. Niestety aktorowi nie było dane poczuć smaku zwycięstwa na światowej premierze „Wejścia Smoka” w „Chinese Theatre”, najważniejszym kinie Ameryki.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 listopada 2020 w dokument, kino 2020

 

Tagi: , , , , ,

American Factory

Ohio, jedno z miast w osławionym „pasie rdzy” Ameryki. Obszar, który z prężnego ośrodka przemysłowego kwitnącej Ameryki zamienił się w dogorywające ruiny bez perspektyw na przyszłość.

W opuszczonej przez General Motors fabryce gigancie powstaje nowy zakład przemysłowy i miejsce pracy dla dwóch tysięcy amerykańskich robotników. Za wskrzeszeniem fabryki szyb samochodowych stoi chiński milioner.

Rosnące nadzieje amerykańskiej klasy robotniczej szybko gasną w zderzeniu z mentalnością pracodawców ze Wschodu.

„American Factory” pokazuje mentalne różnice pomiędzy Wschodem i Zachodem. To także opowieść, którą wciąż sączą Amerykanie – o dawnej świetności ich kraju i upadku spowodowanym globalizacją.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 marca 2020 w dokument, kino 2019

 

Tagi: , , , ,

Wolf Totem

Wolf TotemW trakcie rewolucji kulturalnej w Chinach, młody student zostaje wysłany do Mongolii Wewnętrznej aby krzewić chińską kulturę. Student ulega urokowi lokalnego prostego życia i wierzeń, stając się bliższym koczownikom niż władzy, reprezentowanej tu przez lokalnych towarzyszy z wyznaczonym planem kolektywizacji.

W trakcie pobytu zafascynowany naturalną potęgą stepowych wilków student przygarnia jedno ze szczeniąt.

Film nakręcony przez francuskiego reżysera* na kanwie książki i prawdziwej historii. Trzeba mieć jednak na uwadze, że ekonomicznie liberalne chińskie władze rządzą się swoimi prawami i specyficznym myśleniem. Prócz typowego dla chińskiego gustu popadania w nieco zbyt odrealnione historie (w tym fimie nie ma wprawdzie latających wojowników kung-fu, ale bywają latające wilki) mamy też do czynienia z bardzo czujną chińską cenzurą. Władza ludowa jest tu nieco kontrowersyjna, ale w gruncie rzeczy sprawiedliwa i czuła na głos ludu.

Mankamenty ideologiczne i brak oczywistego przesłania (pozostały tylko zawoalowane zarzuty zagarniania stepów przez cywilizację) wynagrodzą piękne zdjęcia przyrody i dynamiczne sceny ze zwierzętami. Trochę jak w National Geographic, tylko po chińsku 🙂

*Jean Jacques Annaud to twórca „Imienia Róży”, „Walki o ogień” i „Wroga u Bram” z Jude Law w roli radzieckiego snajpera.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

Wschód – Andrzej Stasiuk

Wschod StasiukWschód zaczyna się u Stasiuka tuż za Wisłą, zaraz jak Mostem Śląsko – Dąbrowskim minie się „Miśki” i wkroczy w zonę przybyszów wylewających się z brudnych peronów Dworca Wschodniego i Dworca Wileńskiego.

Praga to przedsionek świata ciągnącego się od Grochowa przez Podlasie, bezkresy Rosji i jej rubieże graniczące z puchnącym od groszowych światełek ledowych gigantem Wschodu – Chinami. Gdzieś lekko w bok jest też bezkres mongolskich stepów – świata napędzanego podpałką z wielbłądziego gówna („przecież drewna tam nie ma”), wciąż przywiewający do nas wspomnienie dzikich hord Czyngis Chana.

„Wschód” Andrzeja Stasiuka miesza się ze sobą w olbrzymim tyglu zwyczaje, zachowania, zapachy i mentalność. Nie ma tu zachwytu nad pomnikami przyrody i opisy skarbów dziedzictwa kulturowego. Jest zaduma nad człowiekiem i swoistym contunuum losów całych pokoleń. Podlasie przypomina bezkresy ruskiego pogranicza, Ułan Bator momentami zmienia się w zapyziałe uliczki Grochowa. Rdzewiejące PGR-y pod Lublinem nie są daleko od poradzieckiego bezludzia.

Stasiuk odżegnuje się od nazywania go reporterem czy podróżnikiem. Wzdryga się na słowo turysta. A jednak każda z jego podróży zaczyna się na Wschodnim (no, czasem na Okęciu ale w kierunku Moskwa czy Pekin) a wszystkie wyprawy to poszukiwanie korzeni naszej mentalności i próba zrozumienia własnego narodu pełnego buty i pychy, ale przynależnego bliżej Wschodowi niż Zachodowi.

To nie jest reportaż. To nie jest opowieść dzielnego podróżnika po bezdrożach. To rewizja stanu umysłów i podróż w czasie. Stąd do Ułan Bator. Z Erenchot do Henan. Z Pekinu do Bełżca.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 grudnia 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , , ,

Człowiek z żelaznymi grabiami

Man with Iron Fists

Taki pomysł może zrodzić się wyłącznie w umyśle kopniętego rapera. Niejaki RZA, twórca Wu-Tang Clan, zdobywca Grammy i multiinstrumentalista zapragnął połączyć swoje pasje: chińskie naparzanki, bajki o Iron Manie i stare spaghetti westerny. Do tego kilka gagów rodem z Indiana Jonesa i Wejścia Smoka.

RZA ewidentnie gra tu życiówkę – czarny raper w roli genialnego kowala (w młodości był zdaje się Jimim Hendrixem). Hordy jakiś Lwów, wilków i innych poczwar. Do tego angielski gentleman i raptus w jednym. Do tego bliźniaki. Jacyś mnisi, chińczycy, facet-góra-mięsa zamieniający się w metalowego robota.

Nie… tego się nie da opisać.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 lutego 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , , ,

Blondynka w oparach bzdur

Twórczość Beaty Pawlikowskiej to mieszanka literatury podróżniczej i miksu totalnych bredni.

Już sam cykl „Blondynka…” sugeruje dosyć zwyczajowo podróże człowieka z lekko zdefasonowaną inteligencją. Zaczynam zastanawiać się, czy to przypadkiem nie jest proroctwo (a nie wyrachowany i medialnie chwytliwy tytuł).

O ile część geograficznych i historycznych faktów Pani BP pozostaje ciekawa tak jak ciekawe są opisy Tony Halika czy Cejrowskiego, tak wynurzenia na tematy filozoficzne i (tfu!) próby oceny społeczno – politycznej są momentami nie do zniesienia. Jest tu więc sporo cytatów z księgi Tao, ale także z Konfucjusza czy Mao-Tse-Tunga.

Autorka sili się nawet na obiektywizm i cień współczucia dla tyranów, których myśli tak naprawdę nikt nie poznał (tu: głównie o Mao, ale wspomina też Hitlera :] )

W efekcie czyta się tą książkę-album z rezerwą. Filozoficznie pomieszane są fakty statystyczne (ilości chorych ludzi w Europie kontra wszyscy zdrowi chińczycy) czy kontrowersyjne opinie krytykujące Europę i opiewające mądrość chińskiego ludu.

Literatura, w której oprócz suchych spostrzeżeń dużo jest opinii własnych ma swoich zaciekłych wrogów ale też i zwolenników. Byłoby tylko dobrze, żeby wtrącenia były bardziej obiektywne i nie mijające się z prawdą.

A o słuszności jedzenia kurzych łapek nie ma co dyskutować.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2012 w literatura 2012

 

Tagi: , ,