RSS

Archiwa tagu: Borys Szyc

Piłsudski

Brawurowe akcje terrorystyczne, ucieczka z carskich kazamatów, napad na pociąg. Straszący z okładek podręczników Piłsudski okazuje się prawdziwą kopalnią sensacji i wymarzonym bohaterem filmowym.

Michał Rosa maluje portret Piłsudskiego bez nadmiernych wycieczek w wielką politykę i belferskiego wykładu o początkach Niepodległej. Tym samym wystrzega się zmory trawiącej polskie kino historyczne – zazwyczaj rozwlekłe w wyłuszczaniu skomplikowanych polskich losów w tonie wzniosłym.

Życiorys JP to gotowy scenariusz. Autor łuska z niego co najlepsze kąski. Nie stroni od kontrowersji, po raz pierwszy tak otwarcie przedstawiając na ekranie sceny z marszałkowskiej alkowy. Jest miejsce na romans, namiętność i zdradę, ale jest przede wszystkim opowieść o nietuzinkowej odwadze i godnym podziwu uporze w dążeniu do powstania państwa, o którym zapomnieli już sami Polacy.

„Piłsudski” „daje radę” przede wszystkim dzięki odtwórcy roli głównej. Borys Szyc – nieoczywisty kandydat do tego filmu – okazuje się trafionym kandydatem do roli młodego „Ziuka”.

 

 

 

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 października 2019 w kino 2019

 

Tagi: , ,

Randka w ciemno

Randka

Polska komedia romantyczna – specyficzny produkt składający się z drewnianych ról „byłych niezłych aktorów”, nowobogackich wnętrz i nachalnego product-placement. Randka w ciemno jest niczym wzorzec z Sevres.

Dorabiają tu najlepsi – Linda, Zamachowski, Szyc, Kot, Stenka.

Maślane oczy Żurka niby-geja, drewniane miny Pani Maciąg (ach te momenty gdy „myśli”) i luzacki Borys Szyc. Fabuła nie ma znaczenia, choć trzeba przyznać, że jest klasycznie beznadziejna.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 lutego 2013 w kino 2013

 

Tagi: ,

1920 – Bitwa Warszawska

Czołowy „militarysta” Polski – Jerzy Hofmann ponownie popełnia dzieło z góry skazane na sukces. Wycieczki szkolne z pewnością wypełnią sale kinowe, nie dopuszczając aby film dorównał frekwencją swojemu poziomowi. Pierwsza polska mega produkcja 3D być może zyskuje w warstwie graficznej przy oglądaniu na wielkim ekranie. Efekty odciągają wtedy zapewne od myślenia o sensie tej opowieści. A tutaj jest cieniutko, niczym z witaminami w produkcie z MacDosa. Nasz wielki twórca nie może zdecydować się czy ma pokazać z rozmachem zdarzenia historyczne, skupić się na musicalu czy na wątpliwej jakości postaciach bohaterów. Otrzymujemy melanż, który z lekką żenadą przedstawia jedną z dwudziestu bitew świata. Bodajże w Potopie Hoffman zastosował sprytną sztuczkę „klonowania” husarii. Przed kamerą biegało 6 koni a jednen facet ze skrzydłami obiegał kamerę niczym Księżyc Ziemię. Mam wrażenie, że w Bitwie 1920 każda scena jest takim „efektem specjalnym”. Jeśli coś się pali to tylko na niby. Jeśli zrujnowany dworek to tak, aby po ujęciu dało się posprzątać. Kolejny raz w polskim filmie aktorem pierwszoplanowym wydaje się być za krótka kołderka. Polskę atakuje siedemnastu ruskich komunistów a Lenin i Stalin wyglądają jak postaci z szopki noworocznej. Nie ratuje filmu Daniel Olbrychski, Adam Ferency, Boguś Linda czy Jerzy Bończak. Szkoda.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 listopada 2012 w kino 2012

 

Tagi: , , ,

Kac Wawa

Okrzyknięty najgorszym filmem roku. Doceniony w konkurencji na najgorszy film w 3D. Zmasakrowany przez krytyków, którzy mieli na tyle odwagi, żeby film recenzować. Poziom żenady osiąga górny stan rzeki Warty we Włodawie. Plejada gwiazd wstawiona do bezsensownego scenariusza prześciga się w wykonaniu efektownej gleby. Karolak w epizodzie nie pasującym do niczego, Misiek Koterski – bo musiał zaistnieć. Milowicz w gastrycznym performance. Do tego jakiś smutny starszy pan – kompletne drewno. Zbrojewicz próbował zagrać zgraną kartą „na śmiesznego bandziora”, ale instrumentarium szybko mu się wyczerpało.

Po co jest ten dramat roku? „By zobaczyć, jak się cycki trzęsą w trzy de” – wyjaśnił twórca.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 listopada 2012 w kino 2012

 

Tagi: , , ,

Sztos 2

„Są chłopaki – jest zabawa” głosi slogan reklamowy tego filmu. I tak jest w istocie. Chłopaki (ci co nie płaczą) skrzyknęli się, żeby zrobić trochę kasy ale przede wszystkim żeby dobrze się bawić. Oczywiście nie jest to opis fabuły lecz fabuła powstania filmu. Chłopaki bawią się dobrze we własnym towarzystwie. Wszystko tu zresztą jest bardzo swojskie. Swojskie dowcipy jak odgrzewane kotlety, swojskie garnizonowe gagi, stare miny stroszone przez starych mistrzów. Nawet plakat jest swojski, bo „krojony” z designu Ocean’s Eleven.

Kotlety zostały podane w sosie z nostalgii za dzieciństwem z Telerankiem i marzeniem o wyrobie czekoladopodobnym. Zachodzi też okoliczność zachwytu nad mordownią z galaretą i lornetą [Zaucha śpiewa w tle].

Film nie jest może żenadą miesiąca ale poziom jest raczej cieniutki. Jeden ze statystów dancerów parkietowych określił to dosyć dobitnie jako rodzaj imprezy kumpli Olafa Lubaszenki. Z każdym toastem koledzy przekrzykując się usiłowali wcisnąć do filmu swoje własne gagi i sentencje. Wyszła kupa śmiechu, niestety z przewagą kupy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 października 2012 w kino 2012

 

Tagi: , , , ,