RSS

Archiwa tagu: bieda

Shitshow! – Charlie LaDuff

Ameryka w ruinie. Taki tytuł mogłaby mieć ta książka.

Charlie LeDuff zyskał sławę mocnym reportażem z pogrążonego w katastroficznym upadku Detroit. Obraz „Motor City” w stanie agonalnym był szokującym dowodem na to, że prawdziwa Ameryka to nie Universal Studios na Florydzie. Za fasadą sztucznych uśmiechów bogatej klasy średniej ukrywa się brud i znój, jakiego na próżno szukać w kinowych produkcjach.

Pięć lat po wywleczeniu amerykańskiego trupa z szafy „Shitshow!” jest równie silnym uderzeniem. LeDuff nie przebiera w środkach. Jego język jest twardy i dosadny w opisie tego, czego doświadcza.

Pracujący za grosze biali, zalewająca południe meksykańska emigracja, zgliszcza po dumnych fabrykach w Michigan, które wyniosły się do Meksyku, ubogie czarne przedmieścia, w których nikt nie interesuje się ludźmi koczującymi na granicy ubóstwa. W „Shithow!” dostaje się wszystkim – od Obamacare i pustych przechwałek polityków, po pomarańczowego Trumpa i burmistrzów łapówkarzy sprzedających biedocie zatrutą wodę z rzeki. LeDuff nie szczędzi nawet własnych mocodawców z telewizji Fox i kolegów „po fachu” wyszydzając plastikową mentalność gwiazdorów ogólnokrajowych kablówek.

Pięć lat po rewelacyjnym „Detroit.  An American Autopsy” LeDuff wygląda na jeszcze bardziej sfrustrowanego i wkurzonego. Trudno się temu dziwić po przeczytaniu „Shitshow!”

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

The Florida Project

Halley sama ledwie wyrosła z dzieciństwa a już zmuszona jest samotnie wychowywać córkę. Niełatwa sztuka bycia matką na granicy ubóstwa sprowadza Halley z córką Moonee do podupadającego motelu na obrzeżach Orlando.

Kiedy matka z trudem stara się zarobić na życie, córka szwenda się po okolicy jak bezpański pies. Ciężkie życie młodej matki i jej kilkuletniej córki kontrastuje z tłem – wściekle różowym, choć zrujnowanym się motelem, Disneylandem tuż za miedzą czy eksplodującą bujnością tropikalną roślinnością wokół.

Brak pomocy i społecznej empatii wpycha młodocianą matkę w objęcia ciemnej strony mocy.

Jedynym wrażliwym w tym cukierkowo – okrutnym świecie okazuje się hotelowy manager i „złota rączka” Bobby (Willem Dafoe). To on jako jedyny podejmuje rozpaczliwą próbę wyciągnięcie Halley i Moonee z otchłani.

Okrzyknięty arcydziełem „The Florida Project” w gruncie rzeczy rozczarowuje. Oko kamery podążające w większości czasu za dokazującymi dzieciakami, które zapracowane matki pozostawiają bez opieki dosyć szybko męczy nietrudną do rozszyfrowania krytyką społeczną. Choć głównej bohaterce (Bria Vinaite – „naturszczyk”, pierwszy raz na ekranie) nie sposób odmówić naturalności, na wysokim C gra tu wyłącznie Willem Dafoe. Jego zmęczona, poorana wiekiem twarz robi wrażenie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 kwietnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,

I Daniel Blake

Daniel Blake bezskutecznie zmaga się z systemem. Złapany w pułapkę biurokracji miota się między absurdalnymi przepisami prawa. Były stolarz od lekarza dostaje kategoryczny zakaz pracy, brytyjski „zus” uznaje Blake’a za zdolnego do zarobkowania. Zdobycie środków do życia wydaje się w takich okolicznościach woltą nie do wykonania.

Pogrążając się w coraz większej rozpaczy Daniel Blake dostrzega, że wokół są inni ludzie w jeszcze gorszej sytuacji. Spotkana w urzędzie Katie przeprowadziła się z Londynu do Newcastle, ale nawet tu nie daje sobie rady z życiem samotnej matki. Tę dwójkę połączy głębokie zrozumienie i przyjaźń.

Dramat Kena Loacha bierze na warsztat niesprawiedliwość społeczną i bezduszność machiny urzędniczej. Temat samograj o łatwym do zgadnięcia wyniku. Grający rolę tytułową Dave Johns to prawdziwek (prócz tej roli grywał sporadycznie role „halabardników”) dzięki autentyczności natychmiast kradnie serca widzów.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 października 2017 w kino 2017

 

Tagi: , ,

Lion

Mały Saroo gubi się na ulicach Kalkuty, kilkaset kilometrów od swojej wioski. Pięciolatek nie wie nawet  dokładnie jak nazywa się jego wieś, zostaje więc kolejnym z tysięcy bezdomnych w przeludnionej aglomeracji, gdzie musi stawić czoła wielu niebezpieczeństwom. Adoptowany trafia do Australii. Dwadzieścia pięć lat później dorosły Saroo obsesyjnie próbuje odnaleźć swoją indyjską rodzinę.

Ckliwy dramat Gartha Davisa ma w sobie wszystko, co film tego gatunku mieć powinien – doskonałe zdjęcia, ujmującą muzykę a przede wszystkim świetną historię, która wydarzyła się naprawdę. Dodajmy do tego chwytającą za serce brudną buźkę małego Saroo a uzyskamy film, który nie może się nie podobać.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

Polska odwraca oczy – Justyna Kopińska

Szesnaście felietonów uznanej dziennikarki „Gazety Wyborczej”, których nie da się przeczytać jednym tchem. Nie da się, bo lektura każdego z nich jest jak cios w żołądek.

Kopińska jest uważnym obserwatorem rzeczywistości, punktującym różnorodne aspekty rodzimej codzienności. Jak sama mówi o sobie – ściga przemoc dotykającą zwykłych ludzi. Pisze o najsłynniejszym polskim pedofilu – mordercy Trynkiewiczu, ale też o potworach kryjących się pod płaszczykiem powszechnego poważania – psychopatycznej pani ordynator, wszechwładnym burmistrzu Zduńskiej Woli, wreszcie o mistrzu zła w krystalicznej postaci – siostrze Bernadetcie.

Jest o sprawcach, jest też o ofiarach: zaszczutym młodym księdzu, źle zdiagnozowanym pacjencie, zgwałconej kobiecie, którą Elbląg ukarał dodatkowo i minister Zdrojewskiej – prymusce, którą polityka zaprowadziła na cmentarz.

Pióro Justyny Kopińskiej dotyka też spraw spoza układu kat – ofiara. „Ten trup się nie liczy” dokonuje wiwisekcji chorej policyjnej biurokracji. Zdumiewająca „Nieśmiertelność chrabąszczy” makabreskę z Saskiej Kępy podnosi do miana szekspirowskiej tragedii.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 kwietnia 2017 w dokument, literatura 2017

 

Tagi: , , ,

Wilk – Marek Hłasko

wilk-wydanie-krytycznePrawdziwy pogrobowiec, ewenement na skalę literatury światowej. Sześćdziesiąt lat na półkach leżała pierwsza „dorosła” powieść Marka Hłaski. Można nazwać ją debiutem literackim, choć debiut tego pisarza jest rzeczą bardziej zawiłą.

„WIlk” wydobyty z czeluści archiwów, nigdy nie wydany ale istniejący w kilku wersjach złożonych w wydawnictwie stał się sensacją polskiego literackiego roku 2015. Powieść odnalazł, opracował i szeroko skomentował Radosław Młynarczyk – student Wydziału Filologicznego UG. Wydanie Krytyczne „Wilka” zawiera wstęp historycznoliteracki oraz głęboką analizę struktury dzieła. We wstępie Młynarczyk wyjaśnia genezę tytułu „Wilk” – nieco enigmatyczną i traktowaną przez samego Hłaskę wymiennie z kilkoma innymi tytułami, w tym alternatywną „Sonatą Marymoncką”. Ta ostatecznie stała się inną opowieścią o tym samym bohaterze.

„Interweniować? Gdzie? W składzie węgla chyba. Do rodziców nie chodzę. To jest, proszę Pana, Marymont!”

„Wilk” opowiada wczesne lata z życia Ryśka Lewandowskiego. Akcja toczy się w latach dwudziestych na warszawskim Marymoncie. Dla jednych to czas chwytającej za serce polskości i rozkwitu szklanych domów, dla innych wciąż pogłębiająca się szczelina między bogactwem a nędzą.

Marymont podkreśla beznadziejność. Błotniste przedmieścia Żoliborza tuż „za miedzą” mają rosnące nowe domy o regularnych, jasnych fasadach. Tu na miejscu króluje jednak brud i chaos. Marymonckie niebrukowane zaułki to siedlisko lumpenproletariatu i marginesu społecznego. Rzadko kto ma tu pracę, a jeśli już to najgorszą z możliwych.

 

Hłasko moralizuje. „Żywot Ryśka Lewandowskiego” zaczyna się od dziecięcych jeszcze rojeń o byciu kowbojem z amerykańskich filmów. Nastolatek bez szans na przyszłość szybko ewoluuje w stronę beznadziejnej szarpaniny z życiem. Początkowo zapatrzony w jedynych „panów” w okolicy – marymonckich zakapiorów i złodziei szybko konkluduje, że nie jest pisana mu taka kariera. W swoim pochodzie do dorosłości Rysiek wybierze jeszcze kilka dróg, z których żadna nie będzie łatwa i przyjemna. Suspensem „Wilka” jest zgrzytająca dziś historycznie jedyna alternatywa dla bohatera. Nazywa się komunizm i zdaje się być samotnym światełkiem w tunelu dla marymonckiej biedoty. Ta cecha „Wilka” wzmocniona zostanie wkrótce właśnie w „Sonacie Marymonckiej” (wydanej pośmiertnie w 1982 roku, ewidentnie z klucza partyjnego zamordystycznej władzy Jaruzelskiego).

Debiut Marka Hłaski jest faktycznie sensacyjny w kontekście jego późniejszej twórczości. Autor będący dziś ikoną buntu przeciw socrealizmowi i polskim Jamesem Deanem moralizuje w stylu Dostojewskiego a „Wilk” jako jedyna bodajże powieść sięga do okresu innego niż współczesny autorowi. Środowisko lat dwudziestych warszawskiego Marymontu musiał więc autor dosyć gruntownie zbadać obyczajowo, geograficznie ale i językowo – po wojnie Warszawa to skrajnie inne miejsce, bez dawnych ulic, krajobrazów a przede wszystkim bez tamtych ludzi.

„Wilk” to powieść szalenie pesymistyczna i szorstka, ale pokazująca wielką wrażliwość autora. Pomimo kilku mankamentów można ją śmiało porównać do arcydzieła amerykańskiej klasyki – „Gron gniewu”, których sam Hłasko prawdopodobnie nie znał.

„Cóż to za życie – z pogardą parsknął tamten – Żyjem i nie żyjem, robiem i nie robiem, żyć ci nie dadzą, zabić się nie wolno, cały czas na granicy jakiejś ostatniej człowiek się błąka pomiędzy tym a tym, głowę zatraca, gdzie jest”

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 grudnia 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , ,