RSS

Archiwa tagu: Alice in Chains

Ekstaza. Lata 90 – Anna Gacek

Subiektywna podróż przez lata dziewięćdziesiąte. Subiektywna, bo nie sposób ująć bogactwa tej dekady w kilku krótkich rozdziałach. Informuje nas zresztą o tym sama okładka zgrabnym podtytułem „Początek”. Jak wyjaśnia autorka: „Ekstaza – Początek” to pierwsza część i być może pojawią się kolejne.

W „Ekstazie” króluje muzyka i jej reminiscencje w obszarach popkultury, mody, telewizji. Lata dziewięćdziesiąte to ocean, z którego każdy czerpie własną łyżką. Dla Anny Gacek najważniejszym tematem jest grunge (słusznie 🙂 a najgorętszym nazwiskiem Cobain (też słusznie, chociaż tu kandydatów byłoby więcej). Szczęśliwie jest sporo miejsca dla Pearl Jam 🙂

„Zawsze myślałem, że to ja będę pierwszy”, powiedział [Eddie Vedder] w maju 1994 roku, po samobójstwie Kurta Cobaina, dziennikarzowi „Melody Makera”.

Opis lat dziewięćdziesiątych rozpoczyna ferment z okolic Seatle: od „Touch Me I’, Sick” Mudhoney, przez rozległą podróż po życiu (i śmierci) pary Kurt & Courtney. Jest sporo miejsca na zjawiskowy Mother Love Bone i lawinę, która ruszyła po śmierci Andy’ego Wooda: Temple of the Dog, Pearl Jam, zdumiewająca popularność przeciętnego filmu „Singles”.

Nieco po macoszemu potraktowane zostały muzyczne trendy spoza modnego Grunge. Jedno zdanie o muzycznej petardzie, którą Metallica wydała w sierpniu 1991 roku to stanowczo za mało. Niewiele poza ploteczkami z obozu Guns N’Roses, końcu pewnej epoki po odejściu Freddiego Mercury’ego. Troszkę o Alice in Chains i Mad Season, nieco więcej o tragicznym końcu wokalisty Lene Staley’a.

Jest coś tam o wokaliście INXS, muzycznej transformacji Depeche Mode i stanowczo za dużo o Kate Moss. Kobiecy punkt widzenia dostrzegł też zjawisko Supermodelek i fenomen amerykańskiego wydania Vogue pod skrzydłami Anny Wintour.

Lata dziewięćdziesiąte to także wszechobecna era narkotyków. Książka jest pełna historii o zabójczym miksie artystycznej wrażliwości i używek.

 

Sekretem zawstydzającym, do czasu aż zjawiło się nowe pokolenie ćpunów, które kompletnie się tego nie wstydziło. Obnosili się ze swoim nałogiem i mówili o nim z dumą”. Nie było w tym gronie słynniejszych muzyków niż członkowie Alice in Chains.

Rozmowa z Depeche Mode i pominięcie tematu uzależnień to jak dialog z owcą bez poruszania tematu wełny

Pomimo ostrej selekcji i rozległości tematu, lektura zjawisk które wypełniły wyjątkowe lata dziewięćdziesiąte to czysta przyjemność Annie Gacek udało się napisać książkę, która zadowoli pokolenie oddychające teledyskami MTV i z przyjemnością wróci do dekady sprzed (sic!) trzydziestu lat.

 

 

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11 sierpnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , , , , ,

Sonisphere Festival 2014 – Stadion Narodowy

SONISPHERE-2014 W 2014 Sonisphere osierociło grajdołek na Bemowie zajmując królewskie miejsce na Pierwszym Stadionie Rzeczypospolitej. Po raz kolejny Stadion Narodowy okazał się porażką – i nie chodzi tu o bezalkoholowe piwo i hotdogi po dwie dychy.

Grający przy pełnym słońcu Anthrax postawił zaporę dźwiękową pomiędzy sceną a resztą świata. Olbrzymi jazgot zlał całość muzyki w jeden potworny huk. Najwyraźniej dźwiękowca zamknęli w toy-toyu. Ciekawostką był najbardziej znany utwór Anthraxu, czyli T.N.T. 🙂

Zjawiskowy Alice in Chains po fantastycznym koncercie klubowym w Stodole (2009) tym razem zotał zniszczony przez zawistnego dźwiękowca ze stadionu. Alice zagrali przy zapełnionych w połowie trybunach a większość piknikowców z tępo wpatrywało się w nie najlepiej pracujące ekrany. Czasami z ogólnej ściany dźwięku i pogłosów wyłaniały się wokale i gitary, trudno jednak było momentami rozróżnić o jaki utwór chodzi! Sztuczka ta szczególnie dobrze wyszła przy „Stone”. Względnie rozpoznawalne pozostały kawałki akustyczne. Co ciekawe AiCh nie zaprezentowało dużej porcji z nowego albumu. Przeważył „Dirt” (ba!) i pierwsza płyta (aż trzy piosenki).

Występ Metalliki udowodnił, że duże imprezy ustawiane są pod lidera. Dźwięk polepszył się, chociaż nie było świetnie. Momentami do konsolety dobierał się niepełnosprawne umysłowo dziecko dźwiękowca podkręcając moc na maxa. Chłopcy tradycyjnie zaczęli od „The Ecstasy of Gold”, tym razem jednak poprzedzonym filmikiem pt.: „by Request”. Część muzyczna ruszyła Battery aby przejść w kolejne mocne kawałki Master of Puppets i Sanitarium. Wytchnienie i zachwyt piknikom dała pierwsza z ballad „The Unforgiven”, podczas której zapłonęły tradycyjne ekrany lcd w telefonach. Później pojawił się nowy „Lords of Summer” (kto na to głosował?) i niezawodne „One”  w oprawie świetnych obrazków z pola bitwy i laserów.  W trakcie kilkukrotnych „przerw na reklamę” chłopcy wpuścili na scenę polskich fanów czających się wcześniej w małej uprzywilejowanej grupce. Niestety jakość nagłośnienia nie pomogła zrozumieć co panowie chcieli powiedzieć.

Końcówka była zaskakująca nie tylko z uwagi na znany już proceder długich pożegnań (to akurat miłe w tym zespole) ale też wielkich plażowych piłek w kolorach lata. Ktulu i „Seek and Destroy” prezentowały się w tym anturażu nieco dziwacznie. Mimo wszystko plus za poczucie humoru!

Setlista Alice:

 

 

 

Setlista Metallica:
Battery
(without taped intro)
Master of Puppets
Welcome Home (Sanitarium)
Ride the Lightning
The Unforgiven
The Memory Remains
Lords of Summer
Sad But True
Fade to Black
Orion
One
For Whom the Bell Tolls
Whiskey in the Jar
(Lena Bourne Fish cover)
Nothing Else Matters
Enter Sandman
Encore:
Creeping Death
The Call of Ktulu
(Vote of the day)
Seek & Destroy

Setlista Anthrax:

Among the Living
Caught in a Mosh
Got the Time
(Joe Jackson cover)
Indians
Hymn 1
In the End
T.N.T.(AC/DC cover)
Fight ‚Em ‚Til You Can’t
I Am the Law
Antisocial (Trust cover)

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 lipca 2014 w koncerty

 

Tagi: , , , ,

The Devil Put Dinosaurs here – Alice in Chains

BGLPAC01XX

Długo oczekiwana, druga płyta w „nowym” składzie. Patrząc na Jerrego Cantrella z jego dziwną fryzurą (na szczęście już bez wąsów) i Williama DuValla z jego szopą ala Boney M trudno odnaleźć „dawny” zespół. A jednak metal dalej płynie w żyłach Alice.

Premierę płyty poprzedzało doskonałe video „Hollow”. Utwór otwiera płytę i jest świetną wizytówką AiC –  ciężkie gitary, podwójne wokale, świetna solówka. Miodzio.

Stone – co tu dużo pisać – riff rozwala głowę, teledysk jest świetny.

Tytułowy „The Devil Put…” to gitarowy majstersztyk. Trudno oprzeć się wrażeniu, że główny fiff jest porykiwaniem dinozaura.

„Choke” kończący album byłby świetnym singlem – jego wpadający w ucho refren to kandydat na przebój w szerszym zakresie niż ostrzejsze kawałki.

Album ma bardzo dużo mocnych punktów. Początkowo wydaje się być nieco gorszy niż jego poprzednik, ale po osłuchaniu okazuje się bardzo udany.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 czerwca 2013 w muzyka

 

Tagi: