RSS

Archiwum kategorii: muzyka

nowe albumy, ktore mnie powalily

Drive Soundtrack

Nie będąc fanem elektro-brzmień nie można rozbierać muzyki na czynniki pierwsze. Warto jednak wspomnieć, że muzyka jest sprawcą wyjątkowego klimatu filmu i jest tym, na co od początku zwraca się uwagę w trakcie seansu. To duży sukces, choć bez obrazu muzyka staje się nieco monotonna.

Na pochwałę zasługuje utwór Francuza Kavinsky’ego (Francuza?) „Night call”. Wpada w ucho i przywodzi na myśl mroczną minę Drivera z filmu. Ciekawe, chociaż nieco komercyjne jest „A Real Hero”. Reszta to elektronika podawana w dosyć oszczędny sposób, co daje jej przewagę nad „elektroniką rąbanką”.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 lipca 2012 w muzyka

 

Tagi: ,

Soulsavers

Soulsavers wypłynęli dzięki współpracy z Dave Gahana, wokalistę Depeche Mode. Ta płyta to w efekcie głównie bogaty głos Gahana w nieco innej otoczce niż DM. Wyszło więc coś, o czym marzą wszyscy wielcy wokaliści wszystkich wielkich zespołów. Mick Jagger nie błysnął niczym nowym w swoich solowych projektach, na drobne rozmieniło się wielu innych, którzy zmienili nieco skład i instrumentarium ale pozostawali cieniem swojej własnej zespołowej kariery. Gahan w oprawce pt. Soulsavers to inna jakość.

Zaangażowane, melancholijne utwory robią wrażenie. Trudno określić ich granice – od folku po rocka, gospelowe chóry, monumentalne i podniosłe momenty niektórych utworów, ocieranie się o rock w innych.

„Longest Day” wybrany na singiel świetnie promuje płytę i ma doskonały refren. Ale jest też wiele innych dobrych utworów – spokojny „Presence of God” z delikatnym fortepianem i doskonałą linią sekcji smyczków. Folkowe „Just Try” z mistrzowskim wsparciem chóru. „Take me back home” z retro melodyczną linią organową i znowu chórkami.

Po wysłuchaniu całego albumu można poczuć się jak po obfitym posiłku – bogactwo nadmiaru. Nie jest to jednak męcząca ciężkość, ale miłe wspomnienie i chęć odkrywania nowych smaków w wysłuchanych już utworach.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 lipca 2012 w muzyka

 

Tagi: , ,

Bonamassa at all

Albumy „The Best of” mają to do siebie, że są de best, trudno więc doszukiwać się w nich plusów i minusów.

Kompilacja Joe Bonamassy daje wyczucie stylu tego gitarzysty. Faktycznie jest świetny jako gitarzysta i niezły jako wokalista. Stylistyka JB przechyla się to w jedną to w drugą stronę Rocka i Bluesa i daje ekstrakt tego co dobre w obu gatunkach.JB to także doskonały kompozytor, zręcznie przemieszczający się pomiędzy stylistykami.

Na uwagę zasługują hiciory z albumów studyjnych:

„The Ballad of John Henry” -niesłychane połączenie instrumentarium – ostre gitary, jakieś klawisze niczym z arabskich rejonów (klimat Led Zepp) i banjo z Missisipi.

„Sloe Gin” – świetny spokojny utwór, momentami przypominający Deep Purple.

Dust Bowl – nerwowy rock n’blues

Godne szacunku są wszystkie. JB ma kilkaset gitar i słychać to na każdej ścieżce płyty.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 czerwca 2012 w muzyka

 

Tagi: , ,

Torches – Foster the People

Lekka, popowa płytka. Młoda grupa z Los Angeles nagrała album bez zadęcia i kombinowania. Miło posłuchać, dobry podkład pod imprezę.

Największy hicior: Pumped Up Kicks

Warte uwagi (i pewnie już przeboje):

Don’t Stop

Helena Beat

Warrant

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 czerwca 2012 w muzyka

 

Tagi: ,

Noże

Deriglasoff to postać nieznana szerszemu audytorium, przynajmniej nieznana z nazwiska. Bo samo dossier ma przebogate (Pudelsi, Kazik, Yugoton, Homo Twist) a i nazwisko nośne.

Druga płyta pod własnym brandem jest solidnym rockowym graniem. Teksty mają sens i nie są bełkotem – wypełniaczem.

Album jest dosyć spójny, chociaż największe wrażenie robią dwa singlowe utwory: Dyabeu i Majki. Oba z zakręconymi tekstami.

Prawdziwa perła to Majki – doskonały „riff” na skrzypcach, z ciekawym ich zresztą wykończeniem na koniec utworu (słuchać do końca!).

Mrok przypomina klimatem i instrumentarium dokonania z Seattle z dobrych starych lat grunge. Plus za instrumentalno – nakoniecwokalny „Dla Eli”, w którym czuć maestrię basisty. W połowie zupełnie niespodziewanie pojawia się wokal, który przebudowuje instrumentalny utwór w zgrabny song.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 kwietnia 2012 w muzyka

 

Tagi: , ,

Wrecking Ball

Nowa pyta Brusa S.

Także ten album głowy nie urywa, choć piosenka singlowa dosyć mocno męczona jest w radiu.

Rockowe granie na przyzwoitym poziomie, czasem zahacza o folk/contry w amerykańskim springsteinowym miksie. Powrót Bossa do grania z czasów Born in the USA.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 marca 2012 w muzyka

 

Ceremonials – Florence and the Machine

Fajna płytka, chociaż nie z głównego nurtu. Rewolucji nie będzie, posłuchać można dla poszerzenia horyzontów.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 16 marca 2012 w muzyka