RSS

Arrival

10 Mar

Pełen metafor „Arrival” można wyłącznie pokochać, albo się nim totalnie znudzić. Pierwszą grupę zasilą wszyscy marzyciele, dla których Science Fiction to coś więcej niż eksplodujące statki kosmiczne. Entuzjaści kina akcji prawdopodobnie przysną na seansie.

W dwunastu miejscach na Ziemi pojawiły się eliptyczne „statki” przybyszy z kosmosu. Po co przybyli? Kim są? Czego chcą? Bazując na jedynym namacalnym fakcie – na wyglądzie – ludzie nazywają obcych Heptapodami. Całkowity brak komunikacji z przybyszami zmusza militarnych do zatrudnienia dr Louise Banks, profesor lingwistyki. Towarzyszy jej fizyk Ian Donnelly. Ich zadaniem jest wyciągnięcie jakichkolwiek (!) wniosków z sygnałów wysyłanych przez wizytatorów z innego świata. Są turystami? zwiadowcami? konkwistą? Aby zapytać i otrzymać odpowiedź ludzkość musi zacząć od syntezy własnego języka.

Denis Villeneuve podejmuje temat zdawałoby się oklepany. Przybysze z kosmosu nie mają nic z humanoidalnych cech Ziemian i nie sposób się z nimi porozumieć. W gatunku ludzkim narasta strach, będący motorem agresji. Niewiedza budzi ludzkie atawizmy pokazujące jak płytko pod skórą tkwi natura człowieka. A więc krytyka ludzkiej małości i strachu przed wszystkim co obce? Tak, ale to tylko jedna z warstw.

Pozory mylą. To nie jest film o kosmitach. To film o ludziach. A przede wszystkim film o komunikacji. Absolutna blokada komunikacyjna dotyczy jednak nie tylko Heptapodów, ale ludzkości samej w sobie. Próby nawiązania kontaktu z Obcymi podejmuje kilka ziemskich nacji. Ludzkość mozolnie uczy się języka przybyszów a próby ich zrozumienia dobitnie podkreślają różnice w mentalności Chińczyków, Amerykanów czy Rosjan. Determinizm lingwistyczny to jedna z ciekawszych warstw „Arrival”

Hipotezę Sapira-Whorfa obrazują odmienne metody, jakimi posługują się naukowcy amerykańscy i chińscy. Różnice interpretacji przesłania Obcych prowadzą do filmowego apogeum. Tu ujawnia się geniusz Villeneuve, kierującego końcówkę filmu w obszary zupełnie niespodziewane.

Nie bez przyczyny w „Arrival” czuć coś więcej niż amerykańską rozrywkę. Film jest ekranizacją krótkiego opowiadania Teda Chianga „Story of Your Life”. Pisarz pochodzenia chińskiego stworzył zaledwie 15 krótkich opowiadań, zgarniając wszystkie możliwe nagrody branży S-F.

Sam reżyser w wywiadach podkreślał jak skomplikowaną pracą okazała się ekranizacja opowiadania Chianga. Efekt pobił jednak jego najśmielsze oczekiwania. „Arrival” niespodziewanie stał się czarnym koniem Oscarów 2017, uzyskując aż osiem nominacji, w tym tą najcenniejszą – za najlepszy film.

Denis Villeneuve jest na krzywej wznoszącej. To dobry znak, bo nadchodzi jego „Blade Runner 2049”. Czy elektryczne owce będą śnić w języku, który zrozumiemy?

 

 

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 10 marca 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

2 responses to “Arrival

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: