RSS

The Imitation Game

24 Kwi

gra tajemnicCzasy II wojny światowej. Nazistowskie Niemcy kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Przerażeni Anglicy ewakuują miasta, histerycznie broniąc się w powietrzu i na morzu. W zaciszu prowincjonalnego Blechtley Park zbiera się zespół największych kryptografów pod kierownictwem Alistaira Dennistona. Ich zadaniem jest rozpracowanie niemieckich szyfrów wojskowych, opartych na kodowaniu maszyną Enigma.

Oparty na faktach „The Imitation Game” skupia się na osobie Alana Turinga – geniusza matematyki, ojca teorii komputera. Uciekając od monotonii pracy matematyków, logików i kryptografów twórcy filmu przeplatają bezruch analiz największych mózgów Brytanii scenami z innych czasów.  Fabuła przeskakuje od okresu powojennego do retrospekcji z dzieciństwa głównego bohatera. Opracowany w ten sposób obraz geniusza kreśli go jako postać wybitną ale też socjopatyczną, niemal autystyczną. Warto w tym miejscu podkreślić rolę Benedicta Cumerbatcha – stworzonego do kreacji osobowości skomplikowanych i inteligentnych – choć niekoniecznie rolę „oscarową”. Cumberbach „zawiesza się” podobnie do serialowego Sherlocka, co momentami przydaje się w rozbiciu podniosłej atmosfery dramatu o walce z czasem i nazizmem.

Zabieg podziału filmu na trzy „epoki” życia Turinga dodaje filmowi kolorytu, bez którego odkrycie sekretu Enigmy byłoby zbyt skomplikowanym opisem konstruowania maszyny do dekryptażu. O ile w podobnym klimatycznie „Pięknym Umyśle” geniusz matematyki ukazany jest przez pryzmat schizofrenicznej wyobraźni, „The Imitation Game” skręca w stronę obyczajowości. Wraz z rozwojem wątków z dzieciństwa Turinga i toczącej się akcji z lat pięćdziesiątych film nabiera charakteru agitki ruchu LGBT. Rozwiązania doczekuje się zatem nie tylko kod Enigmy ale też „podejrzane” zachowanie samego Alana Tuninga.

Po seansie trudno nie mieć wrażenia, że akcenty „Gry tajemnic” zostały położone w niezbyt fortunnych miejscach. Choć historia genialnego matematyka pozostaje w głowie na dłużej, film wydaje się skrojony nachalnie pod dzisiejsze traumy ludzkości.

PS.

Polska recenzja byłaby oczywiście niepełna bez wtrąceń o charakterze dumy narodowej. Publiczność z nad Wisły niezmiernie emocjonuje każdy przejaw ignorancji twórców. Szczególnie gdy dotyczy chlubnego udziału w historii świata. Możemy być (negatywnie, ale skutecznie) usatysfakcjonowani – w filmie, napomniane półgębkiem, pada coś o polskiej pracy przy Enigmie, jednak ZNOWU nikt nie wyjaśnił sprawy dobitnie. Panowie! Panie! szable w dłoń! Czas stworzyć własny film o Enigmie. Przynajmniej na miarę „Bitwy pod Wiedniem”. Niech narody znają kto tę wojnę wygrał 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 kwietnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: