RSS

Detroit – sekcja zwłok Ameryki – Charlie LeDuff

18 Kwi

Deroit An american autopsy„Detroit Rock City” głosił dumnie w 1976 roku zespół Kiss. To były czasy olbrzymich Cadillac Eldorado i muscle cars. Taniej ropy i Motown Records. Czasy przemysłowej megalomanii.

Detroit wyrosło na przemyśle motoryzacyjnym. Od początku XX wieku wielkie zakłady Forda, GM i Chryslera przyciągały tysiące robotników z całej Ameryki. W latach 20-ych Ford T kosztował 300 dolarów – dwie miesięczne pensje robotnika fabryki Ford Motor Co.

Lata 80-te przyniosły sporo rozczarowań. Kryzys Irański wypromował prężne japońskie marki. Mazda, Toyota i Honda szybko wyrwały kawał rynku z rąk motoryzacyjnych molochów. Wielkiej Trójce nie pomogły też najsilniejsze związki zawodowe Ameryki, długookresowo dobijając fabryki w Detroit.

Co było dalej wszyscy wiemy – upadający żywiciele klasy robotniczej Detroit stopniowo ograniczali produkcję. Schyłek branży pociągnął za sobą upadek „Motor City”.

Detroit nigdy nie było spokojnym miejscem. Setki tysięcy robotników, głównie kolorowych, stanowiły przytłaczającą większość obywateli miasta. W lipcu 1967 roku rozruchy stłumiło dopiero wojsko. Legendarna (ulica) „8 Mila” symbolicznie podzieliła miasto na względnie prosperujące osiedla białych WASP-ów i zrujnowane slumsy dawnych robotniczych dzielnic – dziś głównie siedlisk kolorowych robotników.

W 2013 roku miasto ogłosiło upadłość. Ten symboliczny akt zaszokował cały świat pokazując scenariusz jakiego nikt nie spodziewałby się po bajecznie bogatej Ameryce.

„Detroit – Sekcja zwłok Ameryki” jest poruszającym reportażem Charliego LeDuffa. Doświadczony dziennikarz wraca do swojego rodzinnego miasta aby przyglądać się mu w najgorszym historycznie momencie. Po kolei zamierają wszystkie instytucje a na wierzch wypływają szumowiny wykorzystujące nadarzającą się okazję do ograbienia trupa. Miastem żądzą skorumpowani politycy, policja nie pokazuje się w dzielnicach nędzy a strażacy nie mają sprzętu. Statystki podpaleń przekraczają wszelkie światowe rekordy a ludzie zamykają się w swoich domach za podwójnymi kratami.

Charliego LeDuffa można przyrównać do Huntera S. Thompsona. Pismak z Detroit uprawia dziennikarski styl „gonzo” nadając opowieści charakteru osobistych refleksji autochtona. Lekko się krygując dodaje reportażowi sznytu obiektywizmu, ale w większości jest to jednak „gonzo” – subiektywnie tworzony materiał, w którym dziennikarz prócz swojej zwyczajowej roboty mocno emocjonuje się sprawą. Znaczną część książki stanowią intymne historie rodziny LeDuff, naznaczonej historią równie tragiczną co samo Motor City.

LeDuff nie wnika w historię miasta. W gruncie rzeczy nie kopie głęboko w poszukiwaniu przyczyn. „Sekcja zwłok Ameryki” jest obserwacją chwili, literackim uchwyceniem specyficznego momentu. Autor balansuje momentami pomiędzy cwaniackim reporterem a ulicznym zawadiaką twardzielem. Bardziej interesują go koledzy z remizy i sensacyjne zamrożone ciało bezdomnego niż szerszy kontekst społeczny.

Ciekawy temat, ciekawa książka. Niestety momentami drażniąca stylem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 kwietnia 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: